Witajcie:)
Dzisiejszy post może rozbawić bardziej zaawansowane i doświadczone w produkowaniu kwiatków scraperki, natomiast takie jak ja - a wiem, że jest ich trochę - może uda mi się wesprzeć na tej trudnej i niewdzięcznej ( dla nas) drodze zdobywania doświadczenia z foamiranem...
Od razu powiem, że to było moje trzecie podejście i wcale nie mogę powiedzieć ,że się pokochaliśmy;) ale...powiedzmy, że zwalczyłam w sobie dotychczasową niechęć i obawy. Kwiatki, które widzicie wyprodukowałam wczoraj wieczorem podczas filmowego seansu:). Nie są doskonałe, nie mam wielu przydatnych do tego akcesoriów, skorzystałam z gotowych wyciętych płatków, dostępnych w sklepie Zielonekoty.pl . Kilka razy zaklęłam, kilka "mutantów "trafiło do kosza, ale w końcu gdzieś tam udało mi się osiągnąć efekt zbliżony do wymarzonego.
Jeśli któraś z Was także jeszcze nie lubi się z foamiranem, być może nabierze odwagi dzięki temu postowi;) Zapraszam do galerii miliona zdjęć i pozdrawiam! ;)
***


















